wtorek, 29 marca 2011

Freeway & Jake One - Stimulus Package (2010)



Tonę w zalewie nijakich płyt, nijakich kolaboracji wszystkich z wszystkimi, które tak na prawdę nic nie wnoszą do rapu. Pewnie teraz spodziewacie się że napisze o "Stimulus Package" że jest wyjątkiem, no i w połowie macie racje, bowiem Freeway z Jake Onem wysmażyli niezły krążek, co prawda nie wniósł raczej nic nowego do gry, ale na pewno nie brzmi nijako. Ostanio wychodzi mało płyt wyprodukowanych tylko przez jednego beatmakera, za to milion wyprodukowanych od niechcenia, bo wypada, każdy kawałek od innego z mainstreamowej czołówki. Każdy raper powinien mieć swojego producenta, tak jak Guru miał Preemo, tak jak A.G. ma Showbiza, tak jak Snopp Doggy Dogg miał Dr. Dre, tak jak Freeway ma Jake One'a! To nie żart, Ci panowie rozumieją się tak jak powinien rozumieć się MC z beatmakerem. Te beaty są wprost stworzone dla Freewaya, nie wyobrażam sobie innego rapera który mógłby zastąpić Freewaya przy „Stimulus Package”. Ponadto mogę jeszcze stwierdzic że Freeway po albumie z Jakiem przeżył swego rodzaju renesans twórczości. Krążek zaczyna się wejściem z buta od dwóch rewelacyjnych numerów: "Stimulus Intro" i "Throw Your Hands Up", potem poziom albumu ani na chwilę nie schodzi niżej, a nawet wzrasta w niektórych momentach. Momenty o których mówię nazywają się: singlowy "She Makes Me Feel Alright", "One Thing" z Raekwonem, oraz nastrojowe "Freekin' The Beat" z Latoiyą Williams która zaśpiewała w tym utworze jak księżniczka neo-soulu. Odnośnie gości to Bun B jak zwykle popłynął nieskazitelnie (jestem psychofanem tego typa, bez kitu), Birdman o dziwo nie uszkodził syntetyczno-soulowego "Follow My Moves", ba! nawet tam pasuje, Beanie Sigel pozytywnie mnie zaskoczył swoim flow i głosem (hejtuj mnie, pierwszy raz słyszałem zwrotkę tego kota). "Stimulus Package" jest jednym z najbardziej spójnych krążków jakie słyszałem ostatnio.

Mój werdykt:
4/5

Jeśli ta płyta jest taka wspaniała, taka unikatowa, to dlaczego dałem jej czwórkę a nie piątkę? Sam nie wiem, nie czuje żeby zasługiwała na coś więcej, może za sprawą tego że jakby nie patrzeć album nie poszerza horyzontów, nie jest żadną rewolucją w rapie, pytanie czy taka kiedykolwiek jeszcze nastąpi? Chciałbym przenieść się do lat 90-tych...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz