wtorek, 6 marca 2012

Piosenka Tygodnia: Royce Da 5'9" - Dinner Time feat. Busta Rhymes


Dlaczego: Po prostu perfekcyjny kawałek, Royce jest mikrofonowym mordercą, jest horrorem słabych raperów, zjada ich na tytułowy obiad. Busta i 5'9" lecą jak oszalali na pięknym beacie niejakiego Quinceya Tonesa. Całość pulsuje jak serce maratończyka po przekroczeniu mety. Rzeź.

czwartek, 1 marca 2012

Piosenka Tygodnia: Stalley - Sound Of Silence


Dlaczego: Ostatnio powiem szczerze przeżywam muzyczny kryzys, nic mnie nie łechce, po prostu muzyka przepływa przez moją głowę nie powodując żadnych emocji... Stąd tytuł piosenki tygodnia. Artysta też nie jest przypadkowy, Stalley jest ostatnim wśród muzyków którymi się jarałem. Poza tym że jest przesympatycznym gościem (sprawdź to), to tworzy muzykę która mi bardzo odpowiada tj. zaangażowany dobry rap + luźne tłuste brzmienie zarezerwowane wcześniej tylko dla hustlerów z południa Stanów.

czwartek, 23 lutego 2012

Piosenka Tygodnia: Sientist VS King Midas Sound - U Dub (Part 2)





Dlaczego: Idę ulicą Słowackiego, jest ładne popołudnie, drugi dzień roztopów, obraz z moich oczu jest inny niż  na co dzień, zupełnie tak jakby jakiś hipster majstrował z kontrastem i jasnością, ale nie ważne jest plusowa temperatura, jest fajnie... W pewnym momencie zauważam wylot ulicy na rynek który jest na przeciwległym wzgórzu, promienie zachodzącego słońca cudnie przemykają pomiędzy kamienicami, odbijając się od okien dając przestrzeń i blask okolicy. Na niebie unoszą się różowo-pomarańczowe obłoki zupełnie jak radioaktywne resztki oparów po jakimś gwiezdnym burialu który najwidoczniej był dawno, strach i agonia już nie są wyczuwalne w powietrzu. Skręcam w uliczkę obok Klamotu, mijam jakichś typów, cieszę się, wiem dobrze że nie patrzą w tym momencie na świat tak jak ja. Pigal jest dziwnie pusty,  pojedyncze osóbki przemykają na drugim końcu placu śpiesząc się gdzieś, a przecież jest sobota. Pomimo tego że warunki pogodowe są dobre, biorąc pod uwagę że jeszcze kilka dni temu były ogromne mrozy, świat jest dziwnie smutny, czyżby jeszcze się nie otrząsnął z tego morderczego zimna? Kiedy przechodzę obok teatru do moich uszu dochodzą dźwięki muzyki z lat 30-tych, wesołe, swingujące, już wiadomo skąd brak żywej duszy na ulicy, wszyscy się bawią w środku. Przechodząc dalej przez plac Żwirki i Wigury mijam dwóch panów w mundurach, czuje dziwny niepokój, pomimo tego że jestem niewinny... 5 metrów dalej czuje ulgę, delektuje się światłami miasta, aż docieram do miejsca które wygląda jak ponura przełęcz, po środku tylko czerwona brama do piekła, biorę głęboki wdech, zmuszam mózg do większej bystrości, wchodzę...






*cały tekst jest tylko ilustracją do utworu i fikcją.

piątek, 10 lutego 2012

Piosenka Tygodnia: The Jamaicans - Ba Ba Boom


Dlaczego: W końcu przekonałem się w pełni do rocksteady, dzięki pierwszej płycie z kompilacji The Story of Jamaican Music- Tougher Than Tough (polecam gorąco!!!!!!!), na której są chyba najważniejsze single z proto reggae, jeden z nich to "Ba Ba Boom" zespołu The Jamaicans który w pełni oddaje istotę tej muzyki. Jeśli nie wiesz co to rocksteady czas nadrobić zaległości.






czwartek, 26 stycznia 2012

Piosenka Tygodnia: Burzum - Hvis Lyset Tar Oss


Dlaczego: Nie znam się na tego typu muzyce, jednak uderza w tym utworze atmosfera ciemnego tajemniczego norweskiego lasu i zamglonych fiordów zapomnianych i nawiedzonych przez pogańskie upiory. Udało mi się znaleźć angielskie tłumaczenie, okazało się że trafiłem z interpretacją numeru bez poznania słów:

A glade in the wood
Where the sun shines
Between the trees we are imprisoned
In this God's glade
It burns it scorches
When the light licks our flesh
Goes toward the sky a smoke
A cloud of our form
Prisoners of the burials
Tormented by God's goodness
No flame no hate
They were right we have come to Hell




czwartek, 19 stycznia 2012

Piosenka Tygodnia: Machine Head - Imperium


Dlaczego: Ten kawałek chodzi za mną od ponad tygodnia, często ostatnio gości w moich słuchawkach kiedy sune przez miasto. Forma i treść, treść i forma, oby dwa czynniki w tej muzyce mi odpowiadają, nie będę pisał rozprawek na temat liryki, jaka jest każdy widzi eeee.. słyszy, można by tu się rozwodzić że wokalista wykrzykuje że skończył życie zgodne z prawem, ale to już Wasz wybór czy się to podoba czy nie, mi się podoba, w tym świecie trzeba być wyrazistym żeby coś osiągnąć (powiedział największy komformista). Jeśli chodzi o muzykę to wstęp i rozwinięcie mnie niszczy, przejście z spokojnej gitarki do "napierdalania" jest majstersztykiem. Tak a propos to słyszałem już gdzieś podobne riffy, nie wiem czy to przypadek, follow up, czy małe rozmiary możliwości gitary, czy może wszystko na odwrót.