niedziela, 11 sierpnia 2013

Piosenka Tygodnia: Black Uhuru - What Is Life (Original Full Lenght Mix)


Dlaczego: tak na prawdę w tym tygodniu nie ma Piosenki Tygodnia, ale że mnie przez długi czas nie było, a utworów było wiele, tak więc łapcie. Tak się składa że wielu ludzi jest się w stanie cieszyć życiem na prawdę tylko kiedy są pod wpływem na imprezie zostawiając swoje problemy w domu. Jak już tak stawiamy sprawę to ten utwór jest idealny na domówki i wszelakie tego typu wydarzenia, wiem to z autopsji. 

What is life? Life is a treat
What is life? Nothing but cheat



wtorek, 6 sierpnia 2013

GUESS WHO'S BACK

To nie o klasycznym numerze od Rakima z 1997 roku, tylko o moim powrocie do blogerskiej gry. Dlaczego mnie nie było? Zapał zgasł, byłem pewien że nic nie wnoszę do tego internetowego światka, pomimo tego iż zawsze utrzymywałem że robię to tylko dla siebie, no chyba jednak nie do końca tak było jeśli się z kimkolwiek porównywałem. Tak czy siak ostatnio nosiłem się z pomysłem reaktywacji, nawet sobie poczytałem stare posty i z czasem moje postrzeganie ich nie jest złe, wręcz przeciwnie,uważam że to całkiem dobry kawał mięcha, a teraz będą jeszcze lepsze. Trochę czasu minęło, mrowie płyt przeleciało przez głowę w końcu.

W moich planach internetowej hustlerki znajduje się odnowa szaty graficznej, bo co jak co,ale na to patrzeć nie mogę, i przywrócenie cyklu Piosenka Tygodnia, reszta to już będzie czysty spontan, bez reguł i bez schematów, żadnej normy, w końcu jestem tutaj Panem i Władcą.

Na dzień dobry zapraszam do posłuchania kilku płyt które zrobiły na mnie ostatnio duże wrażenie:

1. Kanye West - Yeezus (2013)


















Ah, Yeezy Yeezy how you do it huh?!, no kurwa jak, powiedz mi, jak to robisz że za każdym razem Twój album jest krokiem w przód w tej zapyziałej rap grze? Jak to robisz że każdy Twój kolejny album jest bezczelnie przebojowy? Jak to robisz że to zawsze trzyma się kupy pomimo armii skrajnie różnych beatmaker'ów, i w tym wypadku tak różnych wpływów jak dancehall, industrial, i indie? Jak to robisz że uważasz że jesteś bogiem, a nadal masz rzesze fanów? Kanye jest w stu procentach pewien tego co robi, i siebie samego, i to jest właśnie klucz do sukcesu, jeśli jesteś czegoś pewien i nie masz żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości owoce chociaż mroczne będą obfite. Wspaniała współczesna muzyka.

2. Selda - Selda (1976)


















Ostatnio w moim regionie odbywał się Tydzień Kultury Beskidzkiej, na którym niezłą furorę zrobił zespół z Turcji, także w moim wypadku, dlatego następnego dnia od razu jak wstałem z łóżka sięgnąłem po muzykę z tego kraju. No i nie spodziewałbym się że od razu trafię na coś co było samplowane przez rap beatmakera, a mianowicie przez Oh No dla Mos Defa, a ten kawałek to Ince Ince. Cała płyta jest świetną porcją muzyki, i znów daje mi do zrozumienia ile wspaniałej muzyki spoza Europy i Stanów Zjednoczonych pozostaje zamkniętej w granicach kraju, pomimo tego że zasługuje na wyciek bardziej niż Gangnam Style. Jestem zachwycony, zawsze podobała mi się muzyka która łączy charakterystykę jakiejś konkretnej kultury w tym wypadku tureckiej z nowym prądem w muzyce, dlatego tak bardzo lubię black metal np.

3. Burial, Four Tet & Thom Yorke - Ego / Mirror (2011)



















Jest mało artystów którymi jestem oczarowany do tego stopnia że sprawdzam wszystko w czym kiedykolwiek maczali palce, z pewnością do nich należy William Bevan czyli Burial, kocham tą muzykę. No i znów przepiękny materiał, wzruszający swoim brzmieniem co prawda może mniej niż solowe wyczyny Bevana. Od zawsze sobie zadaje pytanie co to kurde blaszka jest Radiohead? dlaczego ich krążek OK Computer jest najlepiej ocenianym albumem na moim ulubionym Rate Your Music? Nadal tego nie wiem, ale jestem bliższy sprawdzenia tego, po usłyszeniu wokalisty tego zespołu na podkładach tych zacnych artystów. Thom ma wyczucie podkładu, jego wokal współgra fantastycznie z beatem, poza tym udowodnił że ma otwartą głowę jeśli współpracuje z muzykami spoza swojej branży, chociaż kto wie, może to na prawdę ten sam krąg ludzi zagubionych w wielkomiejskiej dżungli... Co do produkcji to od razu słychać za które elementy produkcji odpowiada który artysta, jak zwykle Burial na poziomie swojej indywidualnej wirtuozerii sampluje wokal i dzierga swoje ambientowe narkotyczne wibracje. Wnioskuje że za resztę odpowiada Four Tet którego nie znam praktycznie wcale, ale nie odstaje poziomem od roli reszty muzyków. Kawał dobrej nocnej muzy.

czwartek, 31 maja 2012

Piosenka Tygodnia: A$AP Rocky - Bass


Dlaczego: Wydawało mi się że jestem odporny na takie debiuty, ale okazało się że nie, możliwe że trafił na okres roku w  którym taka muzyka rajcuje mnie najbardziej, zaczyna się lato. W A$APie wyczuwalna jest inspiracja brudnym południem z Houston, widać to w refrenach chopped n' screwed, w upodobaniach do popularnego na południu specyfiku zwanego purple drunk (syrop na kaszel zawierająy kodeinę, zmieszany z tonikiem, podobno to właśnie po spożyciu najlepiej się odbiera tak zmiksowany rap). Muzyka Rockyego jest smaczną krzyżówką dwóch stylistyk, południowego mainstreamu z wschodnim. Raper nie jest tytanem mikrofonu ale jest to całkowicie nieważne kiedy wnosi na tą zakurzoną scenę świeżość i wszystko co robi ma wspaniałą atmosferę. Beat stworzył Clams Casino którym trzeba się zainteresować, bo przyznam się szczerze robi to na mnie takie samo wrażenie jak podkłady Ski Beatza na "Pilot Talk". Podkład razem z "posiekanym i wykręconym" wokalem wchodzi w reakcje która powoduje u mnie bezwarunkowe kiwanie głową. SWAG!

 

poniedziałek, 28 maja 2012

V.A. - Maybach Music Group Presents Self Made Vol. 1




Surfując po youtubie przez przypadek natrafiłem na "Pandemonium", potem na "Ima Boss", a na końcu na "Tupac Back", wszystkie utwory zainteresowały mnie dosyć mocno, treścią, formą, charakterem. Zacząłem się interesować tą formacją, załatwiłem sobie tę o to kompilacje "Maybach Music Group Presents Self Made Vol. 1". No i powiem wam że chodzi to za mną zapętlone od kilku dni, co nie znaczy że krążek zasługuje na maksymalną ocenę...


Słucham różnej muzyki, w tym także brazylijskiego zespołu Sarcofago którego teksty oscylują wokół agresji, bluźnierstwa, czy jeśli ja tego słucham to znaczy że jestem heretykiem albo socjopatą? Nic z tych rzeczy. Czy oglądasz horrory bo fascynujesz się strachem albo lubisz widok cierpiących ludzi? Raczej nie.. Tak samo to że podoba mi się muzyka od załogi Rysia nie znaczy że jestem materialistą i uważam się za szefa wszystkich szefów. Trzeba zrozumieć że to często jest nieprawdziwy wizerunek, swego rodzaju gra. Jest to dosyć kłopotliwe zagadnienie, ja uważam że jest TAK a nie inaczej.




Running Rebels


Grupa spod znaku Maybacha jak wiadomo to dosyć duże zgromadzenie, długo by wyliczać, w każdym razie nie każdy na tym składaku się pojawia, niektórzy udzielają się tylko w jednym utworze np. Stalley który nawinął świetną zwrotkę w "Running Rebels". Na okładce widnieją tylko cztery postacie i te persony grają na płycie pierwsze skrzypce. Meek Mill jest dla mnie sporym zaskoczeniem, szykuje się następna mainstreamowa gwiazda na poziomie, jego flow zamiata; Wale, który jest najrówniejszy ze wszystkich, nie zaczął rapować dzisiaj to wie każdy; Pill, dla mnie całkowita nowość, typowo południowy gracz, pochodzi z Atlanty więc nie ma co się dziwić jego southową stylówką, no i...


Big Boss Rick Ross


Zdecydowanie ma najgorsze skillsy z całego towarzystwa, pomimo tego że zrobił niezły progres, to wszystko jest nie ważne w momencie kiedy to on jest inicjatorem całego zgrupowania, kiedy to właśnie Oficer wyłowił tych wszystkich graczy z ciemnego mixtape'owego światka no name'ów, kiedy ma koncept na siebie, nawet jeśli to wszystko to tylko 'teatr'. Po co Ross ma nawijać wściekle jak ma od tego swoich żołnierzy. Ricky jest "cementem który spaja te różne postacie w jedność.


Fitted Cap, 600 Benz, Big Bank


Polecam każdemu tą kompilacje kto ma dystans do treści, bo jestem pewien że żaden z czytelników nie wozi się Benzem, nie ma milionów na koncie. Umówmy się, jeśli raper umie dobrze nawinąć o objętości swojego portfela to ja to łykam, jednak tutaj są słabe wersy ("I'm on my Gucci shit / Gucci Luciano bitch you know I'm Gucci Rich"), ewentualnie znajdziemy także średnie linijki, które nie zapadają w pamięć, zdecydowanie liryka nie jest wymagająca.


Bounce


Są cykające, ciężkie, syntetyczne, dudniące bangery ("By Any Means", "Big Bank", "Tupac Back"); bardziej zbliżone tradycji, zawierające jakiś sampel również bangery (moje ulubione "Pandemonium"); nieprzesłodzone o dziwo pościelówy ("That Way"), jest też numer z którym można jak to się mówić 'poczilować' ("Rise"); a wszystko na dobrym poziomie, nic nie kaleczy uszu. 


Tupac Back


Nie, tym razem Tupaca nie wskrzesili na potrzeby 'featuringów', i bardzo dobrze, ale jest Jadakiss, jest J. Cole, jest na prawdę zacnie pod względem gości. Refreny Jeremiha i Chestera Frencha zmiękczają płytę, Curren$y i CyHi potęgują luz w "Rise", French i Jada dają respekt w NY. Podsumowując żaden  gościnny gest nie jest zbędny, wszyscy goście w dobrej formie, jedynie J. Cole ciut niżej upadł swoją zwrotką.


By Any Means


Gdziekolwiek byś był wszędzie usłyszysz o tej ekipie, a jeśli nie o całej ekipie to na pewno o 'Grubasie', no chyba że zamieszkasz w jaskini jak Św. Iwan, ale tam też może się zdarzyć to że obok Twojej jaskini będą przechodzić chłopaki z kimś z MMG na komórce. A dzieje się tak dlatego że ich wali to co o nich myślisz, ze wszystkich sił ręczą że są bossami, do tego są aprobowani przez cały mainstream, no może oprócz Centa, wiadomo. Każdy z nich jest bezczelnie przebojowy, każdy z nich ma ogromną charyzmę, każdy istnieje w świadomości fanów rapu, odbierany gorzej lub lepiej w zależności od człowieka. Jeśli będziecie się starać Panowie i dostarczać mi hitów na poziomie tej kompilacji to ja będę tego słuchał.


Why Cry


"Selfmade Vol. 1" nie dostanie piąteczki dlatego że:
- to tylko kompilacja
- nie odkrywa przede mną niczego nowego
- liryka
- beaty są owszem dobre, ale nie rewelacyjne


4/5







czwartek, 19 kwietnia 2012

Piosenka Tygodnia: CunninLynguists - Hellfire






Dlaczego: Jutro chłopaki grają koncert w Krakowie! Jestem ciekaw jak smakuje ten duszny klimat beatów Kno na żywo, i czy Natti i Deacon są "Mistrzami Ceremonii". Załoga Soulquariana będzie, a Wy?!


niedziela, 15 kwietnia 2012

Piosenka Tygodnia: Charles Mingus - Boogie Stop Shuffle


Dlaczego: Jest pewien artysta który był swaggerem zanim A.$.A.P. Rocky ujrzał światło dzienne, mowa o tym grubasku na górze, absolutnemu gigantowi muzyki zwanej jazz. Jak słucham tego utworu mam wrażenie że to jest rap który przechodzi od walących w mordę panchline'ów po wyniosłe bragga które pokazuje gdzie jest Twoje miejsce. Jak kiedyś dorwę się do samplera to wytnę coś z tego utworu, słyszę przynajmniej trzy momenty które aż się proszą żeby być częścią jakiejś nowej kompozycji, i dziwie się że nikt tego jeszcze nie zrobił.Groove, ekspresja, skoki napięcia. 


wtorek, 3 kwietnia 2012

Piosenka Tygodnia: Bulgarian Voices - Angelite & Huun-Huur-Tu - Legend


Dlaczego: Nigdy nawet sobie nie wyobrażałem współpracy folkowych muzyków z Bułgarii i Tuwy. To połączenie podbiło moje serce bez większego trudu, znajduje tam wszystko to co najpiękniejsze w folku: psychodelie, mistycyzm, ślad pogańskich czasów; wyraz miłości, a może tęsknoty do krainy z której pochodzą muzycy; prostotę, która aż ściska za gardło, bo jest to muzyka autentyczna, która wynika z rdzennej kultury. Utwór "Legend" wg. mnie jest flagowym przykładem muzyki panującej na wspólnej płycie muzyków pod nazwą "Fly, Fly My Sadness". Utwór zaczyna się gardłowym niepokojącym rytmicznym, gardłowym śpiewem, a po chwili rozbrzmiewa krystalicznie czystym, przenikającym całe ciało chóralnym, ale nie nachalnym, lekkim, zmasowanym śpiewem, zwróćcie uwagę na to że w kawałku rola instrumentów muzycznych jest sprowadzona do minimum, dęty instrument klawiszowy(?) rozbrzmiewa tylko w jednym momencie, grając drugorzędną rolę, jest to przykład na to że ludzki głos jest najbardziej wszechstronnym instrumentem, można go wykorzystać na tysiące sposobów... Słuchając takiej muzyki wylatuje myślami przez okno gdzieś daleko, gdzieś gdzie kapitalizm jeszcze nie dotarł...

P.S. Kex, pozdrawiam Cię