niedziela, 15 kwietnia 2012

Piosenka Tygodnia: Charles Mingus - Boogie Stop Shuffle


Dlaczego: Jest pewien artysta który był swaggerem zanim A.$.A.P. Rocky ujrzał światło dzienne, mowa o tym grubasku na górze, absolutnemu gigantowi muzyki zwanej jazz. Jak słucham tego utworu mam wrażenie że to jest rap który przechodzi od walących w mordę panchline'ów po wyniosłe bragga które pokazuje gdzie jest Twoje miejsce. Jak kiedyś dorwę się do samplera to wytnę coś z tego utworu, słyszę przynajmniej trzy momenty które aż się proszą żeby być częścią jakiejś nowej kompozycji, i dziwie się że nikt tego jeszcze nie zrobił.Groove, ekspresja, skoki napięcia. 


wtorek, 3 kwietnia 2012

Piosenka Tygodnia: Bulgarian Voices - Angelite & Huun-Huur-Tu - Legend


Dlaczego: Nigdy nawet sobie nie wyobrażałem współpracy folkowych muzyków z Bułgarii i Tuwy. To połączenie podbiło moje serce bez większego trudu, znajduje tam wszystko to co najpiękniejsze w folku: psychodelie, mistycyzm, ślad pogańskich czasów; wyraz miłości, a może tęsknoty do krainy z której pochodzą muzycy; prostotę, która aż ściska za gardło, bo jest to muzyka autentyczna, która wynika z rdzennej kultury. Utwór "Legend" wg. mnie jest flagowym przykładem muzyki panującej na wspólnej płycie muzyków pod nazwą "Fly, Fly My Sadness". Utwór zaczyna się gardłowym niepokojącym rytmicznym, gardłowym śpiewem, a po chwili rozbrzmiewa krystalicznie czystym, przenikającym całe ciało chóralnym, ale nie nachalnym, lekkim, zmasowanym śpiewem, zwróćcie uwagę na to że w kawałku rola instrumentów muzycznych jest sprowadzona do minimum, dęty instrument klawiszowy(?) rozbrzmiewa tylko w jednym momencie, grając drugorzędną rolę, jest to przykład na to że ludzki głos jest najbardziej wszechstronnym instrumentem, można go wykorzystać na tysiące sposobów... Słuchając takiej muzyki wylatuje myślami przez okno gdzieś daleko, gdzieś gdzie kapitalizm jeszcze nie dotarł...

P.S. Kex, pozdrawiam Cię


wtorek, 6 marca 2012

Piosenka Tygodnia: Royce Da 5'9" - Dinner Time feat. Busta Rhymes


Dlaczego: Po prostu perfekcyjny kawałek, Royce jest mikrofonowym mordercą, jest horrorem słabych raperów, zjada ich na tytułowy obiad. Busta i 5'9" lecą jak oszalali na pięknym beacie niejakiego Quinceya Tonesa. Całość pulsuje jak serce maratończyka po przekroczeniu mety. Rzeź.

czwartek, 1 marca 2012

Piosenka Tygodnia: Stalley - Sound Of Silence


Dlaczego: Ostatnio powiem szczerze przeżywam muzyczny kryzys, nic mnie nie łechce, po prostu muzyka przepływa przez moją głowę nie powodując żadnych emocji... Stąd tytuł piosenki tygodnia. Artysta też nie jest przypadkowy, Stalley jest ostatnim wśród muzyków którymi się jarałem. Poza tym że jest przesympatycznym gościem (sprawdź to), to tworzy muzykę która mi bardzo odpowiada tj. zaangażowany dobry rap + luźne tłuste brzmienie zarezerwowane wcześniej tylko dla hustlerów z południa Stanów.

czwartek, 23 lutego 2012

Piosenka Tygodnia: Sientist VS King Midas Sound - U Dub (Part 2)





Dlaczego: Idę ulicą Słowackiego, jest ładne popołudnie, drugi dzień roztopów, obraz z moich oczu jest inny niż  na co dzień, zupełnie tak jakby jakiś hipster majstrował z kontrastem i jasnością, ale nie ważne jest plusowa temperatura, jest fajnie... W pewnym momencie zauważam wylot ulicy na rynek który jest na przeciwległym wzgórzu, promienie zachodzącego słońca cudnie przemykają pomiędzy kamienicami, odbijając się od okien dając przestrzeń i blask okolicy. Na niebie unoszą się różowo-pomarańczowe obłoki zupełnie jak radioaktywne resztki oparów po jakimś gwiezdnym burialu który najwidoczniej był dawno, strach i agonia już nie są wyczuwalne w powietrzu. Skręcam w uliczkę obok Klamotu, mijam jakichś typów, cieszę się, wiem dobrze że nie patrzą w tym momencie na świat tak jak ja. Pigal jest dziwnie pusty,  pojedyncze osóbki przemykają na drugim końcu placu śpiesząc się gdzieś, a przecież jest sobota. Pomimo tego że warunki pogodowe są dobre, biorąc pod uwagę że jeszcze kilka dni temu były ogromne mrozy, świat jest dziwnie smutny, czyżby jeszcze się nie otrząsnął z tego morderczego zimna? Kiedy przechodzę obok teatru do moich uszu dochodzą dźwięki muzyki z lat 30-tych, wesołe, swingujące, już wiadomo skąd brak żywej duszy na ulicy, wszyscy się bawią w środku. Przechodząc dalej przez plac Żwirki i Wigury mijam dwóch panów w mundurach, czuje dziwny niepokój, pomimo tego że jestem niewinny... 5 metrów dalej czuje ulgę, delektuje się światłami miasta, aż docieram do miejsca które wygląda jak ponura przełęcz, po środku tylko czerwona brama do piekła, biorę głęboki wdech, zmuszam mózg do większej bystrości, wchodzę...






*cały tekst jest tylko ilustracją do utworu i fikcją.

piątek, 10 lutego 2012

Piosenka Tygodnia: The Jamaicans - Ba Ba Boom


Dlaczego: W końcu przekonałem się w pełni do rocksteady, dzięki pierwszej płycie z kompilacji The Story of Jamaican Music- Tougher Than Tough (polecam gorąco!!!!!!!), na której są chyba najważniejsze single z proto reggae, jeden z nich to "Ba Ba Boom" zespołu The Jamaicans który w pełni oddaje istotę tej muzyki. Jeśli nie wiesz co to rocksteady czas nadrobić zaległości.