Dlaczego: W końcu przekonałem się w pełni do rocksteady, dzięki pierwszej płycie z kompilacji The Story of Jamaican Music- Tougher Than Tough (polecam gorąco!!!!!!!), na której są chyba najważniejsze single z proto reggae, jeden z nich to "Ba Ba Boom" zespołu The Jamaicans który w pełni oddaje istotę tej muzyki. Jeśli nie wiesz co to rocksteady czas nadrobić zaległości.
piątek, 10 lutego 2012
środa, 1 lutego 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
Piosenka Tygodnia: Burzum - Hvis Lyset Tar Oss
Dlaczego: Nie znam się na tego typu muzyce, jednak uderza w tym utworze atmosfera ciemnego tajemniczego norweskiego lasu i zamglonych fiordów zapomnianych i nawiedzonych przez pogańskie upiory. Udało mi się znaleźć angielskie tłumaczenie, okazało się że trafiłem z interpretacją numeru bez poznania słów:
A glade in the wood
Where the sun shines
Between the trees we are imprisoned
In this God's glade
It burns it scorches
When the light licks our flesh
Goes toward the sky a smoke
A cloud of our form
Prisoners of the burials
Tormented by God's goodness
No flame no hate
They were right we have come to Hell
Where the sun shines
Between the trees we are imprisoned
In this God's glade
It burns it scorches
When the light licks our flesh
Goes toward the sky a smoke
A cloud of our form
Prisoners of the burials
Tormented by God's goodness
No flame no hate
They were right we have come to Hell
czwartek, 19 stycznia 2012
Piosenka Tygodnia: Machine Head - Imperium
Dlaczego: Ten kawałek chodzi za mną od ponad tygodnia, często ostatnio gości w moich słuchawkach kiedy sune przez miasto. Forma i treść, treść i forma, oby dwa czynniki w tej muzyce mi odpowiadają, nie będę pisał rozprawek na temat liryki, jaka jest każdy widzi eeee.. słyszy, można by tu się rozwodzić że wokalista wykrzykuje że skończył życie zgodne z prawem, ale to już Wasz wybór czy się to podoba czy nie, mi się podoba, w tym świecie trzeba być wyrazistym żeby coś osiągnąć (powiedział największy komformista). Jeśli chodzi o muzykę to wstęp i rozwinięcie mnie niszczy, przejście z spokojnej gitarki do "napierdalania" jest majstersztykiem. Tak a propos to słyszałem już gdzieś podobne riffy, nie wiem czy to przypadek, follow up, czy małe rozmiary możliwości gitary, czy może wszystko na odwrót.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
RAP
HIP-HOP
Uważam że rap prezentujący kulturę hip-hop jest tylko jeden, ale cały czas mam w głowie dylemat czy g-funk, dirty south, albo jeszcze inne tego typu rapsy też mogą być hip-hopem? Czy występujące wrażliwe obserwacje u niektórych raperów reprezentujących te i inne tego typu nurty to część hip-hopu?
'Rap is something you do. Hip-Hop is something you live.' - KRS-One
Ten cytat mnie zbił z tropu całkowicie, bo jeśli raper który rymuje o robieniu pieniędzy i gangbangach naprawdę tym żyje? Czy wtedy można powiedzieć że reprezentuje moją ukochaną kulturę? Jesli obok hardych gangsterskich opowieści znajduje się miejsce na wrażliwą obserwacje i jakieś konstruktywne wnioski to można powiedzieć że to hip-hop? Przecież nawet KRS-One, albo ojciec chrzestny tej kultury: Africa Bambaataa mają za sobą uliczne życie... Tytuł pierwszego albumu KRS-One'a w ramach Boogie Down Productions brzmiał "Criminal Minded", dopiero śmierć Scott La Rocka (przyjaciela i mentora Krisa) zmieniła stan rzeczy, KRS zaczął postrzegać prawdziwą moc słów, zmienił agresywną treść na teksty typu "Stop The Violence". Czy tylko raperzy którzy doceniają wagę słów i ich treść jest zaangażowana w sprawy społecznego dobra można nazwać hip-hopem? Przecież to wszystko zaczynało się od radosnych rymowanek mających rozgrzać publiczność. Sam nie wiem, mam wielki mętlik w głowie spowodowany swoimi wątpliwościami...
BEEF
Na prawdę nie przepadam za tym zjawiskiem, często szkaluję imię tej muzyki... Jak widzę w jaki sposób raperzy załatwiają konflikty między sobą aż mnie mdli, jak słyszę że TRU Life razem z ziomkami wpadli do studia Mobb Deepów z bronią z wyraźnym zamiarem zrobienia komuś krzywdy to nie chce mieć z tym nic wspólnego. To są już tylko gangsterskie porachunki, którym daleko do słowa 'beef'. Beef w hip-hopowym znaczeniu to bitwa polegająca na uderzaniu w siebie muzyką a nie bronią, to ćwiczenie które podwyższa umiejętności słowne. Niby czemu Common został uznany za wygranego w beefie z Westside Connection? Odpowiedź jest prosta, użył sensownych argumentów, a nie jak Ice Cube z chłopakami bluzgów z groźbami. Beef pomiędzy Kool Moe Dee a Busy Bee, był jednym z pierwszych (jesli nie pierwszym) beefem. Był czymś rewolucyjnym, można powiedzieć że Kool Moe Dee podwyżył poprzeczkę w rymowaniu, konstruując bardziej skomplikowane punchline'y uderzejącę w zabawiającego, w cukierkowy sposób publiczność popularnego w tym czasie Busy'ego. Tutaj nie mam wątpliwości, jeśli konflikt wychodzi poza ramy muzyki to wiem że to zło.
BEAT
Beaty na funkowych i soulowych samplach, to rapowy wymóg ortodoksów, ale dlaczego? To jest wynalazek hip-hopowy, ale na czym polega muzyka rap jeśli nie na postępie i różnorodności? Dlaczego beaty na syntezatorach, albo południowe ciężkie cykacze są często odrzucane? A co z Rootsami? Przecież oni mają żywe instrumenty, a to nie jest element kanonu, pomimo to jednak prezentują typowy rap, co z Zion I którzy nawijają na nowoczesnych beatach, a treściowo są typowo hip-hopowi? Nie mam wątpliwości że wszystkie rodzaje rapowych beatów mają swoją wartość. Szanuje tak samo Kanye Westa, Pete Rocka, czy też może Dj'a Quika, którzy robią skrajnie różne podkłady, dla skrajnie różnych raperów.
KONEKSJE
Często w sytuacjach kiedy gościnnie na płycie bangerowego południowca występuje jakiś trueschoolowy raper (albo na odwrót) zauważam negatywne komentarze, dlaczego? Bo rap jaki prezentują dani raperzy nie pasuje ci estetycznie, albo treściowo? Ja uwielbiam takie połączenia, uwielbiam zestawienie kilku różnych punktów widzenia, kilku różnych stylistyk.
WIARYGODNOŚĆ
Rick Ross, najlepszy przykład niewiarygodnego rapera, chyba nic o czym rapuje nie jest prawdą, ale z drugiej strony czy Gravediggaz na prawdę chcą rozwalić komuś głowę? Poza tym czym są książki tak chętnie czytane przez Ciebie jak nie fikcją? Tak, ja wiem że istnieją wielbiciele tylko tekstów opartych na faktach, w rapie, gangsterskim, czy też tym "prawilnym" znajdziesz tego tak samo wiele. Pod względem treści rap jest niesamowicie obszerną muzyką, od opowieści o zgubionym portfelu w El Segundo, przez przechwałki o tym że się jest niebotycznym hustlerem, po numery wychwalające wyższy byt.
MUZYKA
Pierwotną rolą muzyki od zawsze jest rozrywka. To nie treść decyduje głównie o poziomie danego numeru, bo czym byłyby same słowa bez dźwięków ułożonych w jakimś określonym zamyśle? Typowo słownym medium są książki, i tego się trzymam, kiedy chce delektować się słowami czytam książki, co nie wyklucza dobrej liryki w muzyce, także w rapie (choćby Masta Ace). Nawet gdy poziom liryki jest niebotyczny, jeśli forma nie jest zadowalająca, albo te dwa pojęcia ze sobą nie współdziałają ze sobą to NIE SŁUCHAM. Znajdę wielu ludzi, nawet z mojego otoczenia którzy zarzucą muzyce rap że "to nie jest muzyka, tylko jakieś melodeklamacje pod rytmiczne podkłady", "ja wolę żywe instrumenty, a nie skopiowane skrawki muzyki, które na dodatek są kradzione, każdy tak potrafi". Ok, potrafisz tak? to zrób taki beat jak chociażby Madlib, nawet jeśli miałoby Tobie to zająć miesiąc to nie zrobisz tego nawet w połowie tak dobrze jak on w kilka godzin (tyle zajmuje mu robienie beatu, co za tym idzie poziom jego produkcji jest skrajnie różny). Wolisz żywe instrumenty tak? jesteś wielbicielem gitary? "Dźwięki robione przez maszyne" są przetworzoną muzyką zagraną przez człowieka, gitarę też tam znajdziesz . Tak btw. myślisz że wklepuje się dźwięk do maszyny, i reszta pracy jest już tak zautomatyzowana? Nie ma tak łatwo, sampler, syntezator, gramofon (czyli te Twoje maszyny) tak samo jak gitara są instrumentami muzycznymi czy tego chcesz czy nie. Druga sprawa, czy zdajesz sobie sprawę z tego jak wielką wiedzę muzyczną musi posiadać dobry beatmaker? i jak wiele czasu musi zabrać mu poznanie danej muzyki, zdobycie płyty? Następny zarzut pod adresem rapu to brak korzeni i odrębność od każdej innej muzyki, ten zarzut dziecinnie łatwo odbić... Mam trzy argumenty: 1. Kolaboracji między rapem a inną muzyką jest setki, z każdej sfery muzyki można coś znaleźć, rockowej, jazzowej, neo-soulowej, itd... 2. Rap nie wywodzi się znikąd, w prostej linii wyrósł z funku, a funk wyrósł z soulu, który wyrósł z muzyki gospel i rythm n' bluesa, itd.., a nie z getta geniuszu. Tak więc ma swoje zaplecze muzyczne i korzenie które dają tej muzyce potęgę i smak.. 3. Dzięki rapowi odkryłem inną muzykę, sample zaprowadziły mnie do kopalni niesamowitej muzyki, czy ktoś słyszał kiedyś o Erniem Hinesie, albo o Continent Number 6? mało kto, ja bym też nie wiedział co to, gdyby nie rapowe beaty.
Gdzieś przeczytałem że Lupe Fiasco popadł fanom swoją wypowiedzią że wychował się na zespole 8Ball & MJG, a nie na A Tribe Called Quest, co dla mnie jest żenujące. Tak jak powinno się oddzielać życie prywatne od życia służbowego, tak też powinno się oddzielać muzykę tworzoną od słuchanej. Rap jest mega różnorodną muzyką, i to jest piękne. Czy to jest Lil' Wayne, czy Foesum, czy może Q-Tip, propsuje wszystko, pod warunkiem że jest to na poziomie. Przykro mi że nie tylko muzyka ale cała kultura ma fałszywy wizerunek wykreowany przez telewizje i ludzi z zamkniętym umysłem. Jak dla mnie rap jest najbardziej progresywną muzyką od 30 lat. Gdzie wcześniej nastąpiła tak drastyczna ewolucja formy, gdzie treść jest wyrażana w tak bezpośredni sposób, gdzie forma jest tak indywidualna, w której muzyce? Mówię tu tylko o ostatnich 30-tu latach.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Piosenka Tygodnia: Luddy - Marijuana Shop
Dlaczego: Tamten tydzień dla mnie się skończył dopiero teraz, myślałem nad tygodniową piosnką, ale jej obraz zdeklarował się dopiero dzisiaj w mojej głowie... Tydzień minął dosyć rozrywkowo, stąd bezrefleksyjny joint. "Candy Shop" wyprodukowane przez Scotta Storcha lepiej sprawuje się jako riddim dla jamajskich dancehallowych wymiataczy niż jako tło dla postękiwań Pana Półdolarówki. Świetny riddim, kiedyś miałem fajny dancehallowy mixtape, zapętlałem go non stop, pewnego dnia chyba mi się usunął przez przypadek, a numery tam były przednie m.in. T.O.K. - Survivor, Elephant Man - Seh Dem Bad, żałowałem bardzo, tym bardziej że nie znałem w ogóle tracklisty, teraz z rozrywkowym sentymentem wracam do tego. Puuuuuuuuuuuul Up!
wtorek, 13 grudnia 2011
Wiosna Zimą
Temperatura powyżej zera, słońce raczy nas swymi promykami, kolory wyraziste, wcale się nie obrażę jeśli taka pogoda utrzyma się przez całą zimę, chce się żyć. Na każdą sytuacje mam wachlarz numerów, na tą także...
1. Dr. Alimantado - Poison Flour
Kawałek dodaje mi vibe'u i szybkości w każdej formie podróży, czy to but, czy autobus. Najlepsze jest to że prawie cały utwór dominują melodeklamacje Doctora, które nie drażnią bo są umiejętnie dopasowane do riddimu, poza tym głównym walorem utworu są niesamowite hooki które dodają melodyjności numerowi który właściwie jej nie ma.
2. Black Moon - Shit Iz Real
Ciepły sampel saksofonu idealnie współgra ze słońcem, surowa forma i treść idealnie łączy się z brudem na ziemi i tagami na murach. "Fuck where you're from, it's about where you're at / Where your gat? Whenever you in Bucktown / Shit iz real, all you hear is the sound / I'm real, shit iz real, fuck the raw deal"
3. Alton Ellis - Reason In The Sky
Nie religijne przesłanie tego utworu jest na rzeczy tym razem, ale niesamowicie pozytywna forma: niebiański głos jamajskiego Marvina i delikatne dęciaki w tle.
4. Hi-Tek - Sun God feat. Common & Vinia Monjica
Rześki numer w sam raz na taką pogodę, Common jest chyba najbardziej pozytywnym graczem na scenie.
6. Dubblestandart - Blackboard Jungle feat. Lee "Scratch" Perry
Przykład wspaniałego współczesnego dubu prosto z Austrii, gościnnie sam Lee Perry. Nadal można robic to grubo, dub się wcale nie skończył.
1. Dr. Alimantado - Poison Flour
Kawałek dodaje mi vibe'u i szybkości w każdej formie podróży, czy to but, czy autobus. Najlepsze jest to że prawie cały utwór dominują melodeklamacje Doctora, które nie drażnią bo są umiejętnie dopasowane do riddimu, poza tym głównym walorem utworu są niesamowite hooki które dodają melodyjności numerowi który właściwie jej nie ma.
2. Black Moon - Shit Iz Real
Ciepły sampel saksofonu idealnie współgra ze słońcem, surowa forma i treść idealnie łączy się z brudem na ziemi i tagami na murach. "Fuck where you're from, it's about where you're at / Where your gat? Whenever you in Bucktown / Shit iz real, all you hear is the sound / I'm real, shit iz real, fuck the raw deal"
3. Alton Ellis - Reason In The Sky
Nie religijne przesłanie tego utworu jest na rzeczy tym razem, ale niesamowicie pozytywna forma: niebiański głos jamajskiego Marvina i delikatne dęciaki w tle.
Rześki numer w sam raz na taką pogodę, Common jest chyba najbardziej pozytywnym graczem na scenie.
6. Dubblestandart - Blackboard Jungle feat. Lee "Scratch" Perry
Przykład wspaniałego współczesnego dubu prosto z Austrii, gościnnie sam Lee Perry. Nadal można robic to grubo, dub się wcale nie skończył.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






